INSPIRATORKI

„Gdy uczeń jest gotowy, pojawia się Mistrz.”

Stare chińskie przysłowie

Wystawa odbyła się na przełomie 2018/2019 w restauracji Dobra Karma we Wrocławiu.

 

Ta wystawa to ćwiczenie w wychodzeniu do świata: pokazuję na niej fotografie kobiet, które znam, lubię i cenię za to co i jak robią, jak zmieniły siebie oraz jak inspirują do tego innych. Zaprosiłam je do zdjęć przy drzewie, takim, które znają, lubią i które jest dla nich ważne. Lub takie, które je po prostu zaciekawiło. Mam wrażenie, że te kobiety dają innym to, co same czerpią z kontaktu z naturą: inspirację, wsparcie, poczucie przynależności i świadomość cykliczności życia. Mistrzynie w byciu sobą! Niezależnie od trendów, one po prostu „robią swoje”.

Mocne. Piękne. Mądre.
Kobiety i Drzewa.

 

Zobaczcie sami!

„Drzewo okazało się kluczowe w moich poszukiwaniach… Drzewo Rodzinne… Wesołe i smutne historie, powolne odkrywanie tajemnic, żmudne naprawianie… Było to możliwe, ponieważ drzewo mimo burz, zawiei i piorunów, było mocne. Wchłaniało każdy promień słońca, gościło w gałęziach dobre istoty, korzenie sięgają głęboko i czerpią ciągle miłość ziemi. Jeszcze trochę zostało do odkrycia, ale to już inna część historii…”

Ania

„Kupiłam tu ziemię 20 lat temu, potem budowałam dom przez cztery lata i nie widziałam jej. Dopiero, gdy stanęłam w salonie, w kuchni, w gabinecie i sypialni, i wyjrzałam przez okno z każdego z tych pomieszczeń, zobaczyłam to drzewo na pograniczu. Wieś się już prawie kończy. W oddali widać kilka zabudowań. Las się jeszcze nie zaczyna, chociaż jego zapach i cień tuż tuż. Tu właśnie znalazła swoje miejsce Babcia Wierzba. To jest najwłaściwsze miejsce dla niej w całej okolicy. Właśnie tutaj. Na skraju wsi, tuż przed lasem.

Odkryłam dzięki niej, że każdy może znaleźć swoje miejsce mocy. Moje miejsce mocy jest pomiędzy ludźmi a światem przyrody, na końcu wioski, na skraju lasu. Dzisiaj tu mieszkam, w Domu pod Wierzbą. Zapraszam do nas gości, żeby poczuli ciszę i energię bycia na skraju. Co rano witam się z Wierzbą, wyglądając przez okno.

Babcia Wierzba nie należy do nikogo, jest częścią Natury. Obdarowuje swoją mądrością wiele kobiet, które tu przybywają. Jest, majestatyczna, czeka. Jeżeli zechcesz jej zaufać i otworzyć się na jej mądrość, przemówi również do ciebie.”

Joanna

„Odkąd podążam ścieżką szamańską, czuję się głęboko związana z drzewami, które są naszymi Stojącymi Braćmi i Siostrami. Tak jak z tą piękną, starą Wierzbą – Strażniczką siedliska ludzi i wielu czujących istot. Kiedy z nią stoję, czuję się jak Drzewo Życia, które korzeniami sięga w głąb Matki Ziemi i czerpie Jej ciepłą, czerwoną energię, aby wrastać wysoko i koroną obejmować niebo.
Mam taką wizję, że wszyscy czerpiemy z tego samego Źródła i łączy nas wspólny rdzeń – nasza prawdziwa natura. A wielość konarów, gałązek i liści, odzwierciedla różnorodność naszych ścieżek życiowych i poszukiwań duchowych, ale wszyscy zmierzamy do tej samej świadomości i doświadczenia objęcia całości istnienia.”

Tanna

„W towarzystwie brzóz szukam wyciszenia, nabieram energii i sycę się ich pięknem.
A jakie historie szumią… 🙂 „

Beata

„Platany mnie urzekają, zachwycają, zatrzymują.
Przepiękne w swej okazałości.
Szeroka korona, gruby pień, rozłożyste korzenie.
W zależności od pory roku… to dające cień, to obradzające kwieciem, owocem, to złuszczające korę, by mogły oddychać.
Widoczne, duże, jasne.
Lubię na nie patrzeć.
Podejść do nich, pogłaskać je, przytulić się.
Postać chwilę. Przykucnąć. Oprzeć plecy.
Czuję się przy nich bezpiecznie.

Moment, w którym byłam fotografowana przez Anię, to czas mojej życiowej przemiany.
Stwarzania nowego miejsca do życia i bycia.
Od nowa zapuszczanie korzeni.
Jeśli zdjęcie to przy platanie, a jeśli przy platanie to tym blisko domu.
Zatem jest, i platan, i ja.
Z drżącym sercem, w przeogromny upał, opieram się plecami o drzewo, niemo prosząc o to, by odeszło to, co zbędne, bym i ja mogła oddychać.”

Agnieszka

„Kilkusetletnia lipa nad strumieniem przypomina mi mądrą kobietę, taką drzewną, potężną babcię, która wiele już przeżyła i ma w sobie dużo łagodności i miłości. Zawsze mogę schronić się w jej zielonych ramionach, odpocząć, zasnąć w cieniu gałęzi. Lipowa babcia co roku rodzi wspaniałe, aromatyczne kwiaty, które mogę zaparzyć jako ziołową herbatę. Wspomnienie tego pięknego drzewa wraca do mnie w zimowe wieczory.”

Kasia

„Nie lubię lasu. Urodziłam się w stepie. Las jest tajemniczy, nieprzenikniony, przyczajony. Step jest jasny, wolny, po horyzont. Lubię przestrzeń, wiatr, słońce. Lubię obserwować. Zawsze tak miałam. Lubię też miasto. Jego zgiełk, zakurzone chodniki, światła w oknach. Lubię ludzi, ale potrzebuję samotności. Czuję się bezpieczna. Czuję się w mieście dobrze. Czuję się też wolna i związana z naturą. Moja dzika dusza nie jest ograniczana murami bloków. Moje korzenie sięgają daleko wszerz i w głąb Ziemi. Takie też jest moje drzewo. Rośnie w środku miasta, pomiędzy ruchliwymi arteriami, przy torach tramwajowych, smagane podmuchami spalin i zachodnimi wiatrami. Nic sobie z tego nie robi. Jest silne, dorodne, zdrowe. Jest inne. Jest moje. Od 18 lat witam się z nim i podziwiam. Często o nim myślę. Jest takie jak ja. Zawsze chciałam do niego podejść. Dziś stanęłam pod jego koroną. Poczułam ziemię. Zobaczyłam perspektywę. Ma dobry punkt do obserwacji w każdą stronę. Bloki z jednej strony i park z drugiej. Ze wschodu na zachód biegnie szeroka, ruchliwa, dwupasmowa (w obie strony) ulica, przedzielona torami, cztery srebrne wstęgi, znikające za horyzontem, tam gdzie siada złote słońce w burzliwe chmury. Droga. Ruch. Wiatr. Miasto żyje swoim rytmem. My stoimy. Nasze miejsce na ziemi. Nasze korzenie sięgają daleko wszerz i w głąb. Nasze głowy skąpane w świetle zachodzącego słońca. Tak. Czuję. Jestem. To, co widzę jest dobre. Oddycham. Uśmiecham się. Widzę step falujący bylinami…”

Natalia

„To taki moment, kiedy drzewo zdało się kompletnie mnie przyjmować, albo kiedy ja byłam otwarta i mogłam poczuć jego wsparcie i bliskość. Bez różnicy. Piękna chwila.”

Agnieszka

„Jeśli chodzi o mój kontakt z naturą to ona mnie dosłownie zakorzenia, kontaktuje mnie z tym, co jest najważniejsze, z tajemnicą istnienia.
Przypomina mi jednocześnie o cykliczności. O tym, że po lecie pełnym energii
i wydarzeń, przychodzi czas jesieni – zbiorów i cieszenia się obfitością lata. Jest też przygotowaniem do snu zimowego, który jest czasem śnienia i odpoczynku, czasem wycofania się do środka by na wiosnę się ocknąć i wzrastać. Uczę się tego co roku i co roku mam wrażenie, że mi idzie coraz lepiej.

Cieszę się, że mieszkam w takim klimacie z porami roku. Ciekawe, czego nauczyłby mnie las gdzieś, gdzie jest cały czas zielono.”

Kasia

Partnerzy wystawy:
Restauracja Dobra Karma we Wrocławiu

Kopland Drukarnia Cyfrowa
WSFoto / Warszawska Szkola Fotografii (Warsaw School of Photography)
KLUCZ

18056366_793710010793110_4244287832311660619_o